Blog > Komentarze do wpisu
Najbardziej niejednoznaczny piłkarz świata
Jest na tym naszym ziemskim padole piłkarz, którego zachowania boiskowe bardzo trudno przewidzieć. Potrafi on popchnąć sędziego, pozdrowić kibiców faszystowskim gestem, by w końcu otrzymać od FIFA... nagrodę fair play. Za spoiwo łączące chlubne i haniebne czyny można zaś uznać jego nieprzeciętne umiejętności techniczne. Któż to taki? Ano Paolo di Canio, zawodnik włoskiego czwartoligowca Cisco Roma.


Paolo di Canio "pozdrawia" kibiców po derbach Rzymu.

Przygoda di Canio z futbolem, a zarazem z rzymskim salutem, wiąże się przede wszystkim z rzymskim Lazio. To właśnie temu klubowi kibicował od najmłodszych lat, należąc do najbardziej zagorzałej grupy fanów, która słynie ze skrajnie prawicowych poglądów. Sam piłkarz często zmieniał swoje stanowisko wobec faszyzmu: raz deklarował swój sentyment dla tej doktryny, a innym razem stanowczo się od niej odcinał. Niedozwolone pozdrowienie pojawiło się w jego reprertuarze kontrowersyjnych zachowań całkiem niedawno, bo dopiero po powrocie z Wielkiej Brytanii do macierzystego zespołu w 2004 roku. Gdy ten nietypowy sposób dziękowania publiczności zaczął narażać władze klubu na poważne sankcje, di Canio obiecał powściągnąć nieco swe wodze fantazji i zaprzestać prezentowania zakazanego powszechnie gestu.

Ja jednak chciałbym pamiętać di Canio jako niezwykle utalentowanego napastnika, który wkręcał obrońców w ziemię jak mało kto, strzelając przy tym przedniej urody gole. Chciałbym go zapamiętać jako zawodnika, który zagrał w najlepszych włoskich klubach, a także był motorem napędowym West Ham United, prowadząc popularne "Młoty" do piątego miejsca w lidze w sezonie 1998/99. Ciekawe, jak potoczyłaby się jego kariera, gdyby nie te wszystkie chamskie wybryki. W Anglii zamiast przeciętnych West Hamu, Sheffield Wednesday i Charltonu, grałby zapewne w ManU lub Arsenalu. Jeśli patrzeć jedynie na umiejętności czysto piłkarskie, to na trykoty najlepszych klubów z pewnością Włoch zasługiwał.

Jak dotychczas, kariera Paolo di Canio była trochę jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiedzieliśmy, co się trafi. Już za cztery miesiące chce on zawiesić buty na kołku i zająć się pracą trenerską. Z pewnością będzie miał co opowiadać młodym adeptom futbolu.

A oto najważniejsze momenty piłkarskiego życia Paolo di Canio w filmowych skrótach:

1. 27 marca 1994 - piękny gol strzelony dla Napoli w meczu z Milanem:



2. 1998 - Di Canio jako gracz Sheffield dostaje czerwoną kartkę w meczu z Arsenalem i popycha sędziego Paula Alcocka. Po tym meczu wraca do Włoch i odmawia dalszej gry dla Wednesday. Wraca w wielkim stylu do Premier League w styczniu 1999.



I parodia tej sytuacji w formie reklamówki...



3. Najpiękniejszy moim zdaniem gol di Canio ever. Rok 2000 i mecz z Wimbledonem. Trzy lata wcześniej piłkarze tego klubu musieli oglądać... tyłek włoskiego napastnika, który tak manifestował radość po strzelonej bramce.



4. I coś, co chlubę przynosi. Rok 2001. Za Wikipedią: "Pomocnik West Hamu, Trevor Sinclair, wygrał pojedynek w wybiegającym z bramki poza pole karne bramkarzem Paulem Gerrardem, który źle stawiając stopę skręcił nogę i padł na murawę. Sinclair, nie zważając na uraz rywala, dośrodkował. Di Canio, zamiast przyjąć piłkę na klatkę piersiową i strzelić z 15 metrów do siatki, złapał piłkę oraz poczekał na gwizdek sędziego i interwencję lekarza."






I na koniec parę klipów prezentujących kapitalne bramki Paolo di Canio. I jego bajeczną technikę...









poniedziałek, 18 lutego 2008, mily77

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/02/18 02:29:38
Wielkiej kariery nie zrobił, jak trafnie ująłeś z pewnością przez to, że budził zbyt duże kontrowersje. Bez wątpienia jednak charyzmatyczna postać, urodzony lider z drugiej strony niepokorny piłkarz.
Mój obrazek=P
Blogi Sportowe Najlepsze Blogi page rank