|
Blog > Komentarze do wpisu
Sportowcy znani i mniej znani: Nihat Kahveci
Nihat Kahveci to bez wątpienia bohater niedzielnego "spotkania o wszystko" Czechy-Turcja. Napastnik Villarealu najpierw wykorzystał fatalny błąd Petra Cecha, a po chwili fantastycznym, technicznym strzałem ustalił wynik spotkania na 3:2, zapewniając rzutem na taśmę awans reprezentacji znad Bosforu.
![]() Kahveci, będąc w sytuacji sam na sam z Petrem Cechem, zdecydował się na niezwykle trudny, techniczny strzał. Mało który piłkarz zaryzykowałby w takim momencie, przy stanie 2:2, próbę zdobycia bramki w dość wyszukany sposób. Większość graczy albo zamknęłaby oczy i uderzała ze wszystkich sił w długi róg, albo zdecydowałaby się na próbę minięcia bramkarza i skierowania futbolówki do pustej bramki. Tymczasem Nihat zdecydował się podnieść piłkę i uderzyć ją delikatnym łukiem, poza zasięgiem wysokiego wszakże Cecha. Jego zagrywka "va banque" opłaciła się - piłka po odbiciu się od poprzeczki szczęśliwie wpadła do bramki, a turecka ławka rezerwowych z Fatihem Terimem na czele eksplodowała z radości. Trener miał się z czego cieszyć, bo bez wątpienia uciekł spod noża. Do 75 minuty prowadzeni przez niego piłkarze przegrywali 0:2 i mało co wskazywało, że może stać się cud. Jednak cud się wydarzył - waleczni Turcy wykorzystali wyjątkowo pasywną, nastawioną na obronę wyniku grę Czechów, strzelili trzy gole i odprawili naszych południowych sąsiadów z kwitkiem. Ale wróćmy do Nihata. W tegorocznych rozgrywkach Primiera Division turecki napastnik (wychowanek Besiktasu) walnie przyczynił się do zajęcia przez Villareal drugiego miejsca w lidze, zdobywając w 32 spotkaniach 18 goli. Wcześniej przez cztery sezony stanowił o sile ataku Realu Sociedad (57 bramek w 134 występach). Początki w Villarealu miał trudne - po przyjściu do "Żółtej łodzi podwodnej" w 2006 roku niemal od razu złapał kontuzję i nie był w stanie pokazał pełni swoich umiejętności. No, chyba że nie mówimy o umiejętnościach czysto sportowych... W każdym razie Nihat jest w stanie ze swoją reprezentacją jeszcze sporo osiągnąć. W spotkaniu z Chorwatami Turcy wcale nie stoją na straconej pozycji; widać, że rozkręcają się z meczu na mecz. Choć bez wątpienia gracze Terima muszą "włączyć" swoją bardzo dobrą grę znacznie szybciej niż ostatnio. Finisz a'la koszykarski "buzzer beater" może z starciu z ekipą Bilica okazać się lekko spóźniony i stać się musztardą po obiedzie... Na koniec kilka ładnych bramek Nihata (napastnik uderzający tak celnie z dystansu to prawdziwy skarb): środa, 18 czerwca 2008, mily77
TrackBack
|
|