|
Blog > Komentarze do wpisu
El Mago
W sumie trochę niezręcznie wyszło, że cykl nazywa się
"Sportowcy znani i mniej znani", a dotychczas prezentowałem w nim
tylko i wyłącznie piłkarzy. Czas to wreszcie zmienić. Dlatego dziś o moim
ulubionym tenisiście, a mianowicie o Guillermo Corii. 2004 rok. W drodze do finału French Open, Coria z
dziecinną łatwością odprawia z kwitkiem kolejnych rywali. Wygrana w turnieju
Wielkiego Szlema jest na wyciągnięcie ręki. Już rok wcześniej było blisko, ale
w półfinale na drodze stanął "meteor" w postaci Holendra Verkerka.
Tym razem, w meczu o triumf na kortach Rolanda Garrosa, "El Mago"
spotkał po drugiej stronie siatki swego rodaka, Gastona Gaudio. Po porażce w niesamowitym finale z Gaudio, trapiony kontuzjami
Coria często-gęsto przegrywał w pierwszych rundach, spadając coraz niżej w
rankingu ATP. Aż w końcu w kwietniu 2009 roku, zdecydował się zakończyć
karierę. Ale czy na pewno? Zachęcony przykładem Mustersa, magiczny Argentyńczyk
zastanawia się nad powrotem na kort. Nie miałbym nic przeciwko. Ciekawostka. Carla, żona Guillermo Corii, posiada polskie korzenie (jej panieńskie nazwisko brzmi Frankowicz). Poza tym (a raczej przede wszystkim), jest bardzo piękną kobietą. PS. Zapraszam na profil mojego bloga na Facebooku: http://www.facebook.com/pages/Tylko-I-Wylacznie-O-Sporcie-milgordbloxpl/179740745373311 PS2. Od dzisiaj jestem także na Twitterze: http://twitter.com/milgordniedziela, 26 grudnia 2010, milgord
TrackBack
|
|