|
Blog > Komentarze do wpisu
Święty Mikołaj zawitał do grupy D
W świętego Mikołaja nie wierzę. A już na pewno spóźnionego świętego Mikołaja, który 7 grudnia obdarowuje Lyon prezentem w postaci awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów, pętając nogi piłkarzom (o ile można ich po wczorajszym kabareciku nazwać piłkarzami) Dinama Zagrzeb i nakazując sędziemu liniowemu meczu Ajax-Real widzieć wydumane spalone. Jak mawiał śp. Andrzej Szeląg: "Akcje jak w pięknym filmie o czarnej ligowej rzeczywistości".
Wierzę za to w istnienie match-fixingu. Ściślej mówiąc, match-fixingu związanego z zakładami bukmacherskimi, ogromnego zagrożenia dla futbolu w XXI wieku, o którym dość ciekawy reportaż został zaprezentowany w programie Tomasza Sekielskiego "Czarno na białym". Żeby była jasność - nikogo w powyższej sprawie nie oskarżam (niech mafie azjatyckie mają dla mnie litość). Ale jedno jest pewne - cała piłkarska Europa widziała, że ktoś sobie ewidentnie zakpił z kibiców, nawet jeśli ich uwagę bardziej przyciągnęło odpadnięcie dwóch klubów z Manchesteru. Spodziewałem się, że wrócę pamięcią do słynnej kolejki sezonu 1992/93 (Wisła-Legia 0:6, ŁKS-Olimpia 7:1), gdy obejrzę jakiś inny mecz z udziałem polskich zespołów w nieodległej przyszłości. Jak widać, myliłem się. Była "niedziela cudów", mamy "środę cudów". Bez pomysłów na przerwanie tego zaklętego kręgu... PS2. Mój twitter: http://twitter.com/#!/milgord czwartek, 08 grudnia 2011, milgord
TrackBack
|
|