Wpisy z tagiem: Grzegorz Szamotulski

środa, 27 kwietnia 2011
Zaoczny bramkarz
Mimo, że nie wystąpił w meczu Śląsk - Korona, to wzbudził swoją obecnością zainteresowanie kibiców na stadionie przy ulicy Oporowskiej. O kim mowa? O Grzegorzu Szamotulskim, który ponownie próbuje zadomowić się w polskiej Ekstraklasie, tym razem w barwach zespołu z Kielc.

Popularny "Szamo" to niezwykle barwna postać w naszym futbolu. Bez owijania w bawełnę wygarnia zainteresowanym co myśli o danej sprawie, dzięki czemu media mają okazję przytaczać czytelnikom zabawne anegdoty z jego udziałem. W swojej karierze, bogatej pod względem zwiedzonych klubów w kraju i za granicą, przeżył - jak niemal każdy piłkarz - wiele wzlotów i upadków. Tych drugich ostatnio było coraz więcej, szczególnie w roku 2010. Doświadczonego bramkarza nie opuściła jednak umiejętność opowiadania w zabawny sposób o swoich piłkarskich przygodach... 




"Nie wiem, gdzie bym dziś był, mając inny charakter. Może znacznie dalej, w świetnym klubie, ale całkiem prawdopodobne, że niczego bym nie osiągnął. Trzeba być sobą"
niedziela, 29 lipca 2007
Sportowcy znani i mniej znani - Grzegorz Szamotulski

 

 
 
 
 
Jeden z najbardziej kontrowersyjnych, jeśli nie najbardziej kontrowersyjny polski bramkarz. Złote myśli Artura Boruca przy jego odważnych wypowiedziach to nic nie znaczący pryszcz. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami... 
 
 
 
 
 
 
- Nie wiem, gdzie bym dziś był, mając inny charakter. Może znacznie dalej, w świetnym klubie, ale całkiem prawdopodobne, że niczego bym nie osiągnął. Trzeba być sobą - mówi "Szamo". Inna sprawa, że teraz gdy słyszy, że ktoś jes utalentowany, bo ma dopiero 22 lata, to się śmieje. - Bo mnie w tym wieku już pierwszy raz z kadry wyrzucano - twierdzi.
 
Kibice kochają go nie tylko za interwencje, ale za jego szaleństwo. Jak się na jednym meczu wkurzył na obrońcę, to wziął piłkę i wykopał ją za stadion. A ten stadion naprawdę nie jest łatwo przekopać.
Jak ktoś mu podpadnie, to na amen. W Sturmie jednym z obrońców jest Franck Silvestre - Francuz, który ma kilkanaście spotkań w reprezentacji i ponad 300 we francuskiej lidze. Choć teraz gra beznadziejnie, wszyscy kłaniają mu się w pas. Ale "Szamo" nie. Po niemiecku mówi słabo, ale jak mu Silvestre zawalił bramkę po raz setny, a potem się jeszcze wymądrzał, to w szatni wypalił przy wszystkich: "Zamknij mordę czarny psie".
 
Ma tak od małego. W Legii mógł być najmłodszy, ale tylko on prowadził takie dialogi...
Władysław Stachurski, dyrektor sportowy: - Czegoś wam panowie potrzeba?
Grzegorz Szamotulski (spokojny): - Tak, nie mamy butów wkrętów. Same lanki.
Władysław Stachurski: - A ty Grzesiu nie możesz grać w lankach?
Grzegorz Szamotulski (jeszcze spokojny): - Jest zima.
Władysław Stachurski: - Ale nie możesz grać w lankach?
Grzegorz Szamotulski (furiat): - A pan kurwa zimą chodzi w sandałach!?
 
A kto załatwił pralkę, gdy w klubie jej nie było? Też "Szamo". Prezes Marek Pietruszka powiedział, że piłkarze mogą sobie rzeczy prać sami. Więc Grzesiek czekał aż będzie paskudna pogoda, założył dres bramkarski z długimi rękawami, cały umorusał się w błocie, potem jeszcze swój strój specjalnie "doprawił", wrzucił do wiadra i z takim atrybutem w ręku wtargnął do gabinetu prezesa. Tam pierwsze przerażenie - Szamotulski. Drugie, silniejsze - Szamotulski z wiadrem.
Grzesiek gwałtownie postawił je na biurku, aż się woda z błotem rozprysła i wypalił: - Niech pan mi teraz powie, że mam to sam uprać!
Zaraz potem koło szatni uroczyście otwarto pralnię...
 
Był taki mecz, Amica - Górnik Zabrze (1:1). "Szamo" puścił szmatę. Jacek Wiśniewski kopnął z dystansu prosto w niego, Grzesiek chciał przyjąć piłkę na rękawice, nachylił się, ale mokra i ośnieżona piłka wymsknęła mu się i minęła linię. Kilka godzin później przyjęcie w mieszkaniu Szamotulskich, jest pół Amiki. Nikt nie porusza tematu straconego gola, wiadomo. Tylko, że w telewizji zaczyna się Liga+. Wreszcie skrót spotkania z Wronek. Nikt nie patrzy w telewizor, tylko Rossi akurat przechodząc obok rzuciła okiem. Patrzy na gola puszczonego przez męża, patrzy, znowu patrzy, kolejna powtórka, stoi jak wryta przed telewizorem i kręci głową. Grzesiek kątem oka to widzi, więc już jest wkurzony. Wystarczy iskierka i nastąpi ten jego typowy, jednosekundowy wybuch. Każdy to wie.
- Grzesiu, a czym ty chciałeś to obronić? - pyta beztrosko Rossi.
- Chujem!!!
A po chwili ciśnienie zeszło i już sam się z tego śmiał. I śpiewał: - Ja kocham Legię! Lalalala! Bo to była jego ulubiona melodia, pół Amiki ją śpiewało. I w telefonie też mu grał przebój z Łazienkowskiej. Później tylko, gdy był konflikt z Majewskim, piłkarze z Wronek zmienili słowa na: "Jebać Stefana! Lalalala". Uwielbiał to nucić Marcin Burkhardt.
 
Cytaty pochodzą z artykułu "O Szamotulskim słów parę..." - http://goool.pl/main.php?id=526
 
Mimo kłopotów finansowych klubu z Grazu, Szamotulski trenował i grał zgodnie ze swoim hasłem: "zapier...m, aż się trawa pali". Dzięki temu dostał szansę występów w Dundee United. Debiut wypadł nieźle - "Szamo" nie przestraszył się samego Thierry'ego Henry:
 
 
Cóż, nie mogło zabraknąć tradycyjnego dla większości polskich sportowców "ja pierd...ę !!!"...
 
A w Austrii nie zawsze bywało różowo....
 
piątek, 02 lutego 2007
Usłyszane, przeczytane...

Czas odpocząć od emocji związanych z piłką ręczną. Hm, łatwo powiedzieć...

Dziś czas na odcinek nr 14 cyklu "Usłyszane, przeczytane...". Powiem szczerze, że miałem spory dylemat w kwestii wyboru ciekawych i zabawnych informacji prasowych, tudzież internetowych. W związku z tym odcinek ten będzie istnym Wash & GO. Najpierw słów kilka o kolejnej wpadce Glena Johnsona, byłego gracza Chelsea, obecnie broniącego barw Portsmouth:

"Reprezentant Anglii próbował ukraść... deskę klozetową"

"Obrońca Portsmouth FC, Glen Johnson został zatrzymany przez policję w Dartford, w hrabstwie Kent. Wypożyczony z Chelsea zawodnik próbował wynieść z marketu budowlanego... deskę klozetową.

Pięciokrotny reprezentant Anglii podczas zakupów ukrył deskę klozetową w opakowaniu od innego, tańszego produktu. Towarzyszył mu napastnik drugoligowego Millwall, Ben May. Do zatrzymania doszło w środę - poinformował "The Sun".

Dwaj piłkarze próbowali ponadto wynieść ze sklepu inne elementy armatury.

- Nie mogliśmy uwierzyć, że człowiekiem, który próbował dokonać kradzieży, był Glen Johnson - powiedział "The Sun" pracownik ochrony marketu B&Q. - Nie rozumiem, dlaczego ktoś tak bogaty chciał ukraść deskę klozetową.

Przedstawiciele Portsmouth postanowili nie komentować sprawy.

Ceny desek klozetowych w B&Q kształtują się od 50 do 100 funtów".

Źródło: http://sport.onet.pl/0,1248702,1468899,wiadomosc.html 

Dodam od siebie, że nie jest to oczywiście pierwszy incydent Johnsona tak szeroko opisywany przez prasę. Głośno było o nim podczas gry w Chelsea, kiedy to zapomniał... zabrać na lotnisko paszportu. Okazało się później, że młody obrońca po prostu ten dokument zgubił...

 

A teraz gratka dla fanów Grzegorza Szamotulskiego. Były bramkarz Legii Warszawa nie ma raczej powodów do radości, ale dzięki temu po raz kolejny udzielił barwnej wypowiedzi dla "SuperExpressu":

"Były, znany bramkarz polskiej kadry amatorem"

- Już nie jestem zawodowcem. Dostałem nominację menedżera klubu, który mnie skreślił i przesunął do drużyny amatorów - opowiada Grzegorz Szamotulski bramkarz Sturmu Graz i były reprezentant Polski.

Kłopoty Polaka zaczęły się, gdy nie zgodził się na podpisanie nowego kontraktu z austriackim klubem. Obecny obowiązuje do czerwca 2007 roku.

- Zaproponowali mi umowę na dużo gorszych warunkach - twierdzi "Szamo". - Kto przystałby bowiem na obniżkę poborów aż o 60 procent? Chcieli mnie wziąć szantażem. Ale ja nie mam 18 lat, niczego złego nie zrobiłem. Myśleli, że mnie złamią, ale nic z tego. A Sturm wciąż "wisi" mi kilka rat kontraktowych - twierdzi.
Teraz pierwszym bramkarzem Sturmu jest Niemiec Dariusz Kampa, który ma polskie korzenie.

- Ściągnęli chłopaka, bo bali się, że odejdę. Złego słowa na niego nie powiem, bo nie jestem skurw... Zresztą staram się o mojej sytuacji w Sturmie za dużo nie myśleć, bo jeszcze bym się z tego wszystkiego powiesił - kończy "Szamo".

Źródło: http://sport.onet.pl/0,1248708,1476201,wiadomosc.html

Najzabawniejsze były co niektóre komentarze na Onecie tuż pod tą informacją, a zwłaszcza ten: 

"Co w tym dziwnego? przecież wszyscy nasi piłkarze to amatorzy. Też mi odkrycie."

Niby jest to niezgodne z prawdą, ale jednak się uśmiałem po pachy :) 

A co do Szamotulskiego, to muszę przyznać, że minął mu chyba zapał do ligi austriackiej. Pamiętam bowiem jego wypowiedzi typu: "Zapier....am aż się trawa pali". :)

 

 

 

Mój obrazek=P
Blogi Sportowe Najlepsze Blogi page rank