Wpisy z tagiem: Artur Boruc

niedziela, 03 czerwca 2007
Czy wy możecie wyobrazić sobie porażkę z Azerbejdżanem?

"Początek meczu z Iranem był fatalny, utraciliśmy bramkę już w piątej minucie i bezskutecznie usiłowaliśmy odrobić tę stratę. Pierwsza połowa nie różniła się niczym od meczu z Kubą. […] Przegrywamy z Iranem!

- To nie do wiary, co się z nami dzieje na boisku. Tak bardzo chcemy wygrać i nic z tego - stwierdził Grzesio Lato, kiedy znaleźliśmy się w czasie przerwy w szatni.
- Może właśnie dlatego, że tak bardzo chcemy, nic nam nie wychodzi - dodał Maszczyk.
- Panowie, daję wam i sobie też kwadrans na odwrócenie wyniku tzn. wyrównanie i uzyskanie prowadzenia - powiedział wśród grobowej ciszy Deyna - czy wy możecie sobie wyobrazić porażkę z Iranem?
Rzeczywiście po pięciu minutach było 1:1, po jedenastu 2:1, a potem jeszcze Szarmach podwyższył wynik na 3:1. Nasza drużyna zmieniła się nie do poznania."

Kazimierz Górski. "Z ławki trenera" - fragment opisu meczu Polska-Iran z Igrzysk Olimpijskich w Montrealu


Nie wiem, czy podobna rozmowa miała miejsce w przerwie wczorajszego meczu Polaków z Azerbejdżanem w Baku. Prawda jest jednak taka, że jeśli nasza drużyna zmieniła się nie do poznania, to metamorfoza trwała co najwyżej kilka minut...

Gdyby ktoś zahibernował kibica z czasów reprezentacji Henryka Apostela i obudził go 12 lat później, to oglądając sobotni mecz z Azerami ów kibic pomyślałby, że sympatyczny wiceprezes PZPN dalej prowadzi polską kadrę. Na szczęście, prowadzi ją Holender Leo Beenhakker i ani mu w głowie remisy z rywalami gorszymi o minimum dwie klasy.

Obawy miałem już przed meczem, gdy Karewicz z Rasiak.pl zwrócił uwagę na taką oto kwestię:

"Adam Nawałka na ławce. To mi jakoś podświadomie pachnie przegraną. Obym się mylił, ale po prostu pan Adam na ławce to medium przyciągające porażki."

Cóż, fluidy wysyłane przez Adama Nawałkę działały na naszych piłkarzy bardzo długo, bo aż całe 63 minuty. Do momentu strzelenia przez Smolarka wyrównującej bramki graliśmy... no właśnie, niech mi ktoś powie, w co my przez te 63 minuty graliśmy?

Moja irytacja sięgnęła zenitu, gdy Dariusz Szpakowski zaczął usprawiedliwiać polskich piłkarzy, upatrując ich słabą postawę w oszczędzaniu sił na kolejne minuty spotkania. Stwierdzenie to kłóciło się z opiniami Grzegorza Mielcarskiego, które z kolei dotyczyły upływającego na korzyść gospodarzy czasu gry. Do dziś nie rozumiem wywodów "Szpaka" - po kiego grzyba mieliśmy czekać z atakami na bramkę rywala? Mieliśmy liczyć, że przeciwnik sam nam bramkę wbije?

I starym zwyczajem czas na noty dla polskich piłkarzy:

ARTUR BORUC (W SKALI OD 1 DO 10) - 2 - fatalny występ bramkarza Ceticu. Zawalony gol, fatalny kiks przy wybijaniu piłki, który po części można spuścić na karb azerskiego klepiska. W postawie Boruca zabrakło mi pewności, zamienił ją wczoraj na brak koncentracji.

Albo nie, nie będę robił przykrości naszym piłkarzom. Bo na słowa pochwały zasłużyli jedynie: Jakub Błaszczykowski, Wojciech "świetna zmiana trenera" Łobodziński - za gnębienie Azerów śmiałymi rajdami prawą stroną boiska, Jacek Krzynówek - za dwie kapitalne bramki i asystę, a także Marek "kolejna świetna zmiana trenera" Saganowski - za wywalczenie trzeciej bramki. 

Pewnie większość z Was podświadomie nie wierzyła, że Polacy mogą przegrać z Azerbejdżanem. Ja też nie. Ale gdy zobaczymy w skrótach meczu, jak groźny strzał potrafili oddać nasi wczorajsi rywale (przy stanie 1:2), to uświadomimy sobie, że lada moment w Europie nie będzie słabych drużyn.

 

wtorek, 21 listopada 2006
I proszę państwa, pierwszy awans wisi w powietrzu ?

Po wygranej w Brukseli polscy piłkarze ponownie włączyli się do walki o premiowane awansem do Mistrzostw Europy miejsca. Na tle słabo grających Belgów (stworzyli raptem jedną sytuację do zdobycia gola) zagraliśmy nie tak nadzwyczajnie jak z Portugalią w Chorzowie, ale po raz drugi pokazaliśmy charakter i zaangażowanie. Rację ma chyba holenderski menadżer Jan de Zeeuw, twierdząc, że "Beenhakker potrafi z trupa zrobić optymistę". Z każdym kolejnym spotkaniem nasz zespół notuje coraz mniej głupich strat piłki, nie mnożą się rozpaczliwe wybicia na oślep, dzięki czemu to zdezorientowani rywale popełniają więcej błędów.

Tak też było w ubiegłą środę, kiedy nieumiejętnie bronił się przed wytrwałym Radosławem Matusiakiem Daniel Van Buyten, obrońca Bayernu Monachium. Po swoim błędzie rosły Belg powinien się po prostu zapaść pod ziemię. Filar i absolutny lider w słabym zespole zrobił coś, czego koledzy się na pewno po nim nie spodziewali. Chłop o takich gabarytach musi bez żadnego problemu zastawić zagraną przez rywala piłkę! Na szczęście, okazało się to zadanie ponad siły Van Buytena. Matusiak nie pomylił się mówiąc, że w polskiej lidze mamy zwrotniejszych obrońców, a jedyne czym imponuje zawodnik Bayernu to świetna gra w powietrzu...

Sytuacje podbramkowe Polacy stwarzali głównie w pierwszej połowie. Mam tu przede wszystkim na myśli strzały niezawodnego ostatnio Euzebiusza Smolarka. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy bez koszmarnego błędu van Buytena nasi piłkarze byliby w stanie rozstrzygnąć jakąś niespodziewaną akcją mecz. W każdym razie, po raz kolejny moje oceny w stosunku do biało-czerwonych będą bardzo przychylne, choć druga połowa ze względu na ospałe tempo dłużyła się w nieskończoność...

ARTUR BORUC - 8 - bardzo pewny punkt naszego zespołu, swój kunszt bramkarski musiał potwierdzić właściwie tylko w sytuacji z Mpenzą pod koniec meczu. Wciąż jego mankamentem są niedokładne wykopy piłki, w czym ustępuje Dudkowi i Kowalewskiemu. Jednak w pozostałych elementach bramkarskiego rzemiosła zdaje się ich trochę przewyższać.

GRZEGORZ BRONOWICKI - 8, JACEK BĄK - 8, MARCIN ŻEWŁAKOW - 7, MARCIN WASILEWSKI - 6 - naszych obrońców potraktowałem jako całość, gdyż stanowili w Brukseli zgrany monolit. Największe zastrzeżenia należy kierować do Wasilewskiego, który niezbyt angażował się w akcje ofensywne, a na to przecież liczy zapewne Beenhakker. Wynika to być może z pewnej obawy, jakiej obrońca Lecha
nabrał po słabo zagranym spotkaniu z Finlandią w Bydgoszczy. Więcej ciepłych słów kieruję do Jacka Bąka, który zagrał w końcu na swoim dawnym solidnym poziomie. A propos obrońcy Al-Rayaan: Oto jego "perfidna" bramka z meczu ligowego:

 

 

JAKUB BŁASZCZYKOWSKI - 8, EUZEBIUSZ SMOLAREK - 7 - przyzwoita gra naszych skrzydłowych, a wyższą ocenę gracz Wisły zawdzięcza temu, iż był aktywny przez cały mecz. Napastnik BVB zagrał nieźle tylko pierwszą połowę, w której oddał dwa świetne strzały na bramkę gospodarzy (w tym uderzenie głową a' la Andrzej Szarmach).

RADOSŁAW SOBOLEWSKI - 6 - kolejna bezmyślna żółta kartka, ale tym razem obyło się bez wyrzucenia z boiska gracza Wisły Kraków.

DARIUSZ DUDKA - 6 - ocena trochę na wyrost, gdyż skłaniałem się bardziej za "piątką". Przed meczem pomysł "Don Leo" z wystawieniem nominalnego obrońcy Dudki na pozycji defensywnego pomocnika uważałem za chybiony. Kompromitacji na szczęście nie było - gracz "Białej Gwiazdy" walczył ambitnie na tyle, na ile starczyło mu sił. Chyba lepszym rozwiązaniem byłoby jednak wystawienie Każmierczaka lub Murawskiego od pierwszej minuty.

MACIEJ ŻURAWSKI - 6 - "Magic" jest wyraźnie bez formy, ale w przeciwieństwie do niektórych piłkarzy wychodzi z twarzą z nie najlepszej sytuacji. Biega, walczy, stara się, dobrze wypełnia obowiązki kapitana. Brakuje tylko tej nieszczęsnej formy...

RADOSŁAW MATUSIAK - 9 - znany coraz częściej jako "Radomatu". Najlepszy gracz naszej ligi w rundzie jesiennej powoli staje się liderem kadry, choć do snajperskich wyczynów eliminacyjnych Olisadebe i Frankowskiego trochę mu jeszcze brakuje. Wszystko jednak przed nim, zwłaszcza po ustabilizowaniu swojej sytuacji klubowej. Matusiak ma zamiar grać w GKS-ie Bełchatów do końca sezonu, o ile nie trafi się jakaś lukratywna propozycja z czołowej ligi europejskiej.

REZERWOWI: Rafała Murawskiego i Przemysława Kaźmierczaka nie oceniam, gdyż nie wnieśli zbyt wiele nowej jakości do gry, według hasła: "Jeśli coś jest dobre, to wystarczy nic nie zepsuć, aby dalej było dobre".

A na koniec najzabawniejszy moment "brukselskiego pojedynku":

 

 

Mój obrazek=P
Blogi Sportowe Najlepsze Blogi page rank