Wpisy z tagiem: Franciszek Smuda
czwartek, 28 lipca 2011
Koniunkturalista Gienek
"Nie wyobrażam sobie grać dla Polski. Nie pozwala mi na to moje sumienie
oraz sytuacja, w której się znajduję. Za długo żyję już w Niemczech i za
często miałem na sobie koszulkę tego kraju. Poniformowałem o tym już
trenera Smudę,
który zaakceptował moją decyzję." Eugen Polański Źródło: Sport.pl (19.04.2010) "Od kilku tygodni bardzo intensywnie myślę o Polsce
i dziś jestem prawie pewny tego, że chcę występować w Biało-Czerwonej
koszulce. Jeszcze miesiąc temu w ogóle nie brałem tego pod uwagę, ale
wszystko się zmieniło. To przyszło nagle. Teraz jest dobra pora na
podjęcie decyzji, bo przecież nie powiem, że chcę być reprezentantem
Polski trzy tygodnie przed Euro 2012." Eugen Polański Źródło: Onet.pl (27.05.2011) Cóż, Bogusław Eugeniusz Polański zdaje i od dłuższego czasu zdawał sobie sprawę, że: a) Nie ma najmniejszych szans na grę w pierwszej reprezentacji Niemiec b) Franciszek Smuda planuje naturalizować "hurtem". W razie niepowodzenia największe gromy i tak będą ciskane na trenera. c) Franciszek Smuda nie zamknął mu definitywnie drogi do kadry po ubiegłorocznej zdecydowanej odmowie. (A zresztą, jakie to ma znaczenie? Wszyscy znamy niekonsekwencję naszego, pożal się Boże, selekcjonera...) d) Występy w reprezentacji narodowej, która ma zaklepaną przepustkę na przyszłoroczne Mistrzostwach Europy, podnoszą prestiż piłkarza i są szansą na wyrwanie się z - bądź co bądź - przeciętnego Mainz do lepszego klubu z Europy Zachodniej.
sobota, 16 kwietnia 2011
Arboleda i polska reprezentacja? Nie, dziękuję!
Jeszcze przed meczem Polonia Warszawa - Lech Poznań zajmowałem dosyć
ambiwalentne stanowisko co do przydatności Manuela Arboledy w
reprezentacji Polski. Po obejrzeniu tamtego spotkania wątpliwości już
nie mam i postaram się w sposób w miarę uporządkowany przedstawić cztery
powody, dla których Kolumbijczyk nie powinien w kadrze Franciszka Smudy
występować.
![]() Manuel Arboleda po zdobyciu Mistrzostwa Polski z Zagłębiem Lubin w 2007 roku PS. Zapraszam na profil mojego bloga na Facebooku: http://www.facebook.com/pages/Tylko-I-Wylacznie-O-Sporcie-milgordbloxpl/179740745373311 PS2. Zapraszam do TYPOWANIA WYNIKÓW PS3. Mój twitter: http://twitter.com/#!/milgord
poniedziałek, 28 lutego 2011
Róg rożny
Dawno, dawno temu, w moim rodzinnym Stroniu Śląskim, wśród mieszkańców krążyła ciekawa piłkarska anegdota. Otóż, był sobie kibic piłkarski o nazwisku Róg. Na jednym z meczów miejscowego klubu, gdy piłka została wybita przez zawodnika drużyny przeciwnej na aut bramkowy, publiczność gremialnie zawołała: "róg!". A Pan Róg skwitował to ciętą ripostą: "Nie róg, tylko korner!" WIĘCEJ >>>
![]() "Dziś zajmiemy się rzutyma rożnami… rzutymi rożnemi..." PS. Zapraszam na profil mojego bloga na Facebooku: http://www.facebook.com/pages/Tylko-I-Wylacznie-O-Sporcie-milgordbloxpl/179740745373311 PS2. Mój twitter: http://twitter.com/#!/milgord
czwartek, 02 października 2008
Ach, cóż to był za mecz!
1.W ostatnich latach tylko Wisła Henryka Kasperczaka gwarantowała polskim kibicom wielkie emocje w europejskich pucharach. Wydawało się, że na równie pasjonujące mecze, jak te z Parmą, Schalke i Lazio, przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Na szczęście, Lech ma trenera Franciszka Smudę, który z każdego prowadzonego przez siebie zespołu stara się uczynić "zespół charakterny". Jeśli do tego dochodzą nieprzeciętne umiejętności piłkarzy, to powstaje ekipa, która w Pucharze UEFA może wyjść nawet z najgorszych opresji. Taką ekipą jest właśnie "Kolejorz"! ![]() 2. Całe szczęście, że Rafał Murawski zadał piłkarskiego "buzzer beatera". Gdyby Lech odpadł, to znów zaczęłoby się psioczenie na sędziego, a może doszłoby do kłótni i przepychanek z tymi przeklętymi Austriakami. Wiadomo, polskie zespoły nie grają zwykle zbyt pięknie w pucharowych potyczkach, ale ostatnio brakowało im przede wszystkim szczęścia. Dziś los uśmiechnął się do nas - gdyby wiedeński obrońca fatalnie nie skiksował w polu karnym, to obraz polskiej piłki byłby już jednolicie czarny. 3. Co dalej? Tu wracamy do kwestii ultimatum FIFY. Z jednej strony całkowicie trzymam sztamę z ministrem sportu - nie wolno dopuścić do przejęcia schedy po Listkiewiczu przez jego wiernego adiutanta Kręcinę. "PZPN-bis" będzie kompromitacją Mirosława Drzewieckiego, a wycofanie kuratora skończy się zapewne dla niego dymisją Zatem, czy przygoda Lecha z europejskimi pucharami będzie trwać dalej? Kiedyś Wisłę prowadzoną przez Smudę wykluczył na rok z piłkarskiej Europy niejaki "Misiek". Teraz "betonowy Misiek z Miodowej", wespół z "Mirkiem z rządu", mogą wyrządzić Franzowi jeszcze większą krzywdę.
niedziela, 27 maja 2007
Lubin sportową stolicą Polski
Mieszkańcy Lubina mieli w ligowym sezonie 2006/07 ogromne powody do radości. Najpierw piłkarki ręczne z "miedziowego miasta" zdobyły brązowy medal Mistrzostw Polski. Tydzień temu wielki sukces osiągnęli szczypiorniści - po raz pierwszy w historii sięgnęli po złoto krajowych rozgrywek, wygrywając pasjonującą rywalizację z Wisłą Płock. Wczoraj przyszedł czas na futbolowych przedstawicieli klubu Zagłębie. Nie zawiedli oni rosnących oczekiwań kibiców - po 16 latach tytuł mistrzowski wraca na Dolny Śląsk. W ubiegłą sobotę Czesław Michniewicz wybrał się na decydujący mecz finału ligi piłkarzy ręcznych Zagłębie Lubin-Wisła Płock. Na pytanie o powód swej wizyty odpowiedział: Przyszedłem popatrzyć, jak się robi mistrza. Dziś, kilkanaście godzin po meczu na Łazienkowskiej, można śmiało stwierdzić, że nauka w las nie poszła. Parafrazując Juliusza Cezara, Michniewicz przyszedł, zobaczył i... tydzień później sam zwyciężył!
Należy jednak pamiętać, iż podwaliny pod tegoroczny triumf Zagłębia zostały położone już w ubiegłym sezonie. Franciszek Smuda wydobył wtedy tonącą w ligowej szarzyźnie drużynę na szerokie wody zwycięstw i sukcesów. Ówczesny trener lubinian naprawił zaś przy okazji swoją nadszarpniętą reputację. Rezultaty osiągnięte przez "miedziowych" mogły być jeszcze okazalsze, gdyby nie kilka błędów Smudy z rundy wiosennej rozgrywek. Obecny szkoleniowiec Lecha uznał wtedy, że w Zagłębiu pierwszoligowy poziom prezentuje góra czternastu graczy. Nasuwa się jednak pytanie, dlaczego w przerwie zimowej "Franz" nie wzmocnił drużyny, skoro aż tak narzekał na brak pola manewru? Czy sprowadzony przez Smudę Ibrahim Sunday bardziej nadawał się na I ligę niż błyszczący obecnie Marcin Pietroń? W efekcie trochę błędnego rozumowania trenera, piłkarze Zagłębia nie wytrzymali kondycyjnie sezonu, przegrywając finał Pucharu Polski. Na szczęście, udało się obronić trzecie miejsce w lidze (z wielkim trudem), premiujące grą w Pucharze UEFA. Zakończone wczoraj rozgrywki Orange Ekstraklasy nie zapowiadały się dla Zagłębia aż tak różowo i konia z rzędem temu, kto typował w sierpniu ubiegłego roku mistrzostwo dla tego klubu. Wprawdzie udało się zatrzymać główny trzon zespołu (Arboleda, Iwański, Łobodziński, Chałbiński), lecz do wzmocnionego po fuzji z Amicą Lecha powędrował trener Smuda. Edward Klejndinst, który został nowym coachem, nie gwarantował chyba od samego początku realizacji rosnących ambicji działaczy i kibiców. Wystarczyła kompromitująca porażka w Pucharze UEFA z Dynamem Mińsk i parę przeciętnych występów w lidze, aby miejsce byłego selekcjonera polskiej młodzieżówki zajął niechciany w Lechu (oj, lechici muszą sobie pluć w brodę...) Czesław Michniewicz. To był punkt zwrotny w poczynaniach Zagłębia. Trenerski nos Smudy zastąpiony został nowatorskim podejściem do trenerki. Słynny stał się już laptop młodego szkoleniowca (37 lat), na którym tworzy symulacje wariantów taktycznych i ustawień zespołu. Lubinianie zaczęli grać ciekawy dla oka futbol, a polityka transferowa klubu stała się wyważona i rozsądna. Nie sprowadzano już zawodników na chybił trafił, o czym świadczy zatrudnienie Rui Miguela. No i przede wszystkim Michniewicz postawił na lubińską młodzież (pomimo posiadania szerokiej i wyrównanej kadry), o czym świadczą coraz częstsze występy Marcina Pietronia i Szymona Pawłowskiego. Warto jeszcze pochwalić Roberta Pietryszyna, prezesa lubińskiego klubu, za sprawne zarządzanie klubem i uczynienie z niego prawdziwego przedsiębiorstwa. Szef Zagłębia nie zna się specjalnie na futbolu, nie wiadomo, czy byłby w stanie wymienić wszystkich graczy zespołu z imienia i nazwiska, ale z pewnością zmysłu do marketingu sportowego nie można mu odmówić. Pozbył się skostniałych działaczy à la Jerzy F. (były dyrektor klubu), dzięki czemu lubinianom dwa razy bliżej do europejskich standardów niż przed rokiem. Jaka przyszłość rysuje się przed Zagłębiem? Czesław Michniewicz uzależnia pozostanie w klubie od znacznych wzmocnień personalnych składu, które tak prężny sponsor jak KGHM powinien bez trudu zagwarantować. Wciąż nierozwiązana pozostaje kwestia modernizacji stadionu, na którym Mistrzom Polski grać wręcz nie przystoi
Nie wiadomo także, jakie decyzje podejmie Wydział Dyscypliny PZPN w sprawie zespołu, który - co jest chyba bezsporne - kupił sobie awans do I ligi w sezonie 2003/04. Niewiadomych jest zatem mnóstwo - oby zostały one jak najszybciej rozwiązane. W przeciwnym wypadku lubinianie mogą zapomnieć o podboju Ligi Mistrzów oraz o podjęciu walki w obronie tytułu najlepszej drużyny w kraju.
|
Zakładki:
Ciekawe strony
Euro 2012
Masz coś ciekawego do napisania?
Piszę również na:
Polecane blogi
Sportowcy znani i mniej znani
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||