Wpisy z tagiem: Dariusz Dudka

wtorek, 28 grudnia 2010
Dzień konia Chrisa Bairda (video)
No wreszcie! Napastnicy Fulham nie potrafią trafić do siatki rywali, to ich robotę muszą wykonać obrońcy. Tym razem z pozytywnym skutkiem. Chris Baird, który niczym Dariusz Dudka w Auxerre pełni w zespole "The Cottagers" rolę "zapchajdziury" (grywał już na każdej pozycji w obronie i jako defensywny pomocnik), zdobył dwie bramki w wyjazdowym meczu ze Stoke City. Szczególne pierwsze trafienie robi wrażenie (tak mi się zrymowało):

 

Za zwycięstwo faworyzowanego Stoke bukmacherzy płacili całkiem nieźle (kurs - 3,80). Gdybym nie kibicował Fulham, pewnie na taki zakład bym się zdecydował.
piątek, 10 grudnia 2010
Dudka zapchajdziura
Dariusz Dudka chyba już przywykł w swojej piłkarskiej karierze do roli zapchajdziury. Defensywny pomocnik, lewy obrońca, stoper, a w ostatnim meczu z Realem Madryt prawy obrońca. Jak tak dalej pójdzie, to ciężko będzie znaleźć pozycję, na której zawodnik Auxerre jeszcze nie występował.

W przypadku Dudki, granie co rusz na innej pozycji nie wychodzi mu na dobre. W środowy wieczór, Cristiano Ronaldo nic nie robił sobie z obecności Polaka na swojej flance, ogrywając go bez najmniejszego trudu. Jeszcze rok temu Dudka chciał odejść z Auxerre: mówił, że czuje się we Francji jak zapchajdziura. Ale już pół roku później, rola piłkarza super uniwersalnego w klubie oraz w reprezentacji mu nie przeszkadzała. "W reprezentacji mogę być nawet maserem
" - zadeklarował były gracz Wisły Kraków i Amica Wronki.

A zatem czas na małą, lekko żartobliwą sondę:


PS. Joelem Tshibambą interesuje się Red Bull Salzburg. Nie pozostaje nic innego, jak tylko... czym prędzej skorzystać z okazji i sprzedać Kongijczyka. Dopóki ktoś jeszcze wierzy w jego "nieprzeciętne umiejętności"...

czwartek, 07 czerwca 2007
"Janki" znów ograne? A gdzie tam...

Nic nie pomoże gdybanie typu: "Gdyby Saganowski strzelił z dwóch metrów do pustej bramki, to pewnie byśmy wygrali." Prawda jest bowiem okrutna - polska reprezentacja zagrała na Zakaukaziu dwa słabe mecze, toteż nie dziwota, że czerwcowy plan zrealizowała połowicznie. Oby tych trzech straconych punktów w Erewaniu nie zabrakło na finiszu batalii o Euro 2008...

Tym razem Leo Beenhakker eksperymentował nie z ustawieniem, a z personaliami. Zamysł słuszny, bo słabego kondycyjnie Błaszczykowskiego zastąpił Łobodziński, a niewidocznych w meczu z Azerbejdżanem Rasiaka i Żurawskiego zastąpili Saganowski i Bronowicki. To właśnie pojawienie się w wyjściowej jedenastce tego ostatniego spowodowało, że holenderski szkoleniowiec przesunął do środka pola Dariusza Dudkę. Niestety, wczorajsze spotkanie dobitnie pokazało, że piłkarz krakowskiej Wisły do gry jako defensywny pomocnik po prostu się nie nadaje. Dudka nie potrafi przytrzymać piłki na środku boiska, odegrać ją na skrzydło, a o strzałach z dystansu krakowskiego obrońcy lepiej nie wspominać. Szkoda więc, że Beenhakker tak późno desygnował do gry Sobolewskiego i nie zaryzykował wystawienia od pierwszych minut Macieja Iwańskiego. Pomysł z wystawieniem Dudki jako defensywnego pomocnika, który zrodził się przed meczem z Belgią z powodu plagi kontuzji, tym razem zwyczajnie nie wypalił.

Mimo to, Polacy zaczęli naprawdę dobrze. Umiejętnie neutralizowali ofensywne poczynania rywali, cały czas czekając na ich błąd w defensywie. I ten błąd (a raczej masa błędów) nadszedł około 30 minuty, kiedy to po świetnym dośrodkowaniu Wasilewskiego bliski pokonania bramkarza Ormian był Saganowski. Przez kilka kolejnych minut wydawało się, że nie ma takiej siły, byśmy nie prowadzili przed zejściem do szatni przynajmniej jedną bramką. Nikt też chyba nie przypuszczał, że zmarnowane przez Saganowskiego okazje mogą się zemścić w drugiej połowie meczu...

Już początek drugiej części gry pachniał bramką dla gospodarzy. Polscy piłkarze biernie poddali się stylowi gry Ormian, który - krótko mówiąc - polegał na dojściu na 25-30 metr od bramki Boruca i oddaniu uderzenia z dystansu, ewentualnie wymuszeniu faulu. I w końcu nadeszła ta nieszczęsna 64 minuta:

 

 

Po meczu Jerzy Engel skrytykował Jacka Bąka za nieodpowiedzialny faul, po którym to padła jedyna bramka meczu. Prawdopodobnie Bąk chciał w ten sposób zasygnalizować Beenhakkerowi, że nie może już dalej grać i potrzebuje zmiany. Nasz środkowy obrońca nie przewidział jednak, że Michitarjanowi wyjdzie strzał życia, a Polacy nie stworzą już właściwie okazji, by tę jednobramkową stratę odrobić. Nawet przeprowadzone przez Beenhakkera zmiany nie wniosły do gry "nihil novi", choć w doliczonym czasie gry Żurawski oddał bardzo groźny strzał z około 10 metrów. Niestety, bramkarz Kasparow okazał się wczoraj równie wielkim arcymistrzem, jak znany rosyjski szachista o tym samym nazwisku...

Można powiedzieć, że nic się nie stało. W końcu na wschodnich rubieżach polegli także dwaj inni faworyci grupy A - Finlandia i Serbia. Ale gdy rzucimy okiem na terminarz, to z pewnością miny nam nieco zrzedną. Trzy megatrudne mecze na wyjeździe (z Portugalią, Finlandią i Serbią) mogą nawet huraoptymistów przyprawić o rozpacz i zawrót głowy. Sześć punktów w tych pojedynkach to absolutne minimum, jeśli chcemy liczyć się w walce o wyjazd do Austrii i Szwajcarii. W przypadku, gdy zdobędziemy mniej oczek, pozostaje nam czekać na pierwszy start w Euro w 2012 roku. Jako gospodarz, rzecz jasna :)

Ormianie powinni uznać miesiąc czerwiec za miesiąc futbolu - w dwóch meczach eliminacyjnych zbobyli komplet punktów.

 

Mój obrazek=P
Blogi Sportowe Najlepsze Blogi page rank